41 dni nadziei

41 dni nadziei

Tami i Richard, dwoje szaleńczo zakochanych młodych żeglarzy wyrusza w rejs przez Pacyfik do odległej o tysiące kilometrów Kalifornii. Nie mają pojęcia, że płyną wprost na spotkanie jednego z największych huraganów w historii. Ich jacht w starciu z żywiołem nie ma żadnych szans. Cudem udaje im się ocaleć, ale łódź jest w ruinie, a ciężko ranny Richard nie jest w stanie żeglować. Tami nie mogąc liczyć na pomoc z zewnątrz, musi znaleźć w sobie siłę, by na pokładzie roztrzaskanego jachtu przepłynąć ocean i ocalić mężczyznę swojego życia. mniej

Recenzja filmu "41 dni nadziei".

Zbiggy: Niejednokrotnie polski dystrybutor zmienia , ponoć na potrzeby danego kraju, oryginalny tytuł filmu na bardziej "pasujący" ... , i tak też się stało teraz ! Oryginalny "Dryfując" zastąpiono wzniosłym, konkretnym "41 dni nadziei" i co ... ?! Może ten zabieg podniósł "rangę" filmu , ale po części ujawnił konkretny termin dla zwycięstwa nad żywiołem przestrzenią oceanu, bo akcja filmu toczy się głównie na wodzie. Zresztą reżyser islandzki w kolejnym swoim obrazie wierny jest tematyce żywiołów (wcześniejsze : "Mała podróż do nieba", "Everest" ...). Nie ma w "41 dniach nadziei" odniesienia wprost do Boga, wiary ... , możemy się tylko domyślać, że główna bohaterka Tami , przez kultywowanie wegetarianizmowi i ćwiczenie pozycji "lotosu", jest gdzieś w okolicy religii Wschodu ... , a jej chłopak , no , właśnie nic nie wiadomo na ten temat. Napotkany sztorm na Pacyfiku stawia ich w tragicznej sytuacji, jest to wyzwanie wobec którego niewielu odważyłoby się stanąć oko w oko ! Upływający wolno czas, kończące się zapasy żywności, załamanie, etc ... , potęgują napięcie. Bardzo dobry scenariusz, przeplatanie dramatu scenami sprzed paru miesięcy, ciekawe osobowości głównych bohaterów i wprost zdumiewający, o 360 stopni , zwrot akcji zachęca i to ... bardzo do szukania tego filmu gdziekolwiek !

Napisz recenzję na temat w/w filmu

...